Zasadnicza Szkoła Zawodowa Kęty

ZAWÓD NA MIARĘ KOPERNIKA - Rozmowa z Kacprem Zielińskim

Rozmowa z Kacprem Zielińskim,

uczniem kl.III Zasadniczej Szkoły Zawodowej (rok. szk. 2016/2017)

przy PZ Nr 10 SME im. M. Kopernika w Kętach,

uczącym się   w zawodzie – krawiec.

 

1.   Jakie były początki twojej przygody z krawiectwem?

Wiadomo, nikt na świat wyuczony nie przychodzi ;) Początki opierały się raczej na poszewkach, firanach, wszystkim co wymagało prostych szwów. W późniejszym etapie, w wieku około 12-13 lat zaczynałem tworzyć proste elementy garderoby - bluzki, spódnice, spodnie, itp.

2. Który z dotychczasowych sukcesów jest dla Ciebie największym wyróżnieniem?

Największym  sukcesm jaki osiągnąłem była marynarka dwurzędowa w kratę księcia Walii (prince de galles). Trudność polegała na odpowiednim skrojeniu i spasowaniu poszczególnych elementów marynarki oraz jej formowaniu, po to, aby nabrała ona sznytu. Udało się :)

3.  Kto jest Twoim zawodowym ideałem? Czyj zawodowy sukces chciałbyś powtórzyć?

Pan Kazimierz Czubin – mistrz krawiectwa męskiego. Człowiek o wielkim sercu, dobroci i cierpliwości - artysta, który potrafi z tkaniny wyczarować prawdziwe dzieło sztuki. Pan Kazimierz ma ponad 80 lat i kilkadziesąt lat praktyki w zawodzie. Jego zwinne palce w spokoju fastrygują elementy, które w końcowym etapie tworzą smoking czy też frak. Właśnie doświadczenie i wiedzę jaką posiada chciałbym posiąść. Przekonałem się o jego umiejętnościach gdy po raz ostatni w tamtym roku szył frak dla klienta, który miał nominację na wysokie stanowisko w Stolicy Apostolskiej.

Czytaj więcej: ZAWÓD NA MIARĘ KOPERNIKA - Rozmowa z Kacprem Zielińskim

Barbara Czarnik - "Krwiodawstwo i praca to jedno…"

Rozmowa z panią Barbarą Czarnik,

nauczycielką matematyki, informatyki,

prezesem Szkolnego Klubu HDK

w PZ Nr 10 SME im. M. Kopernika w Kętach

 

 … Najpierw miało być śpiewanie, potem praca w przedszkolu, w końcu matematyka, informatyka i szkoła średnia J Nie wierzę w przypadki. Dziś wiem, że to był bardzo dobry wybór.

   Od dziecka działałam w harcerstwie, podejmowałam wiele inicjatyw społecznych, więc jak już „zadomowiłam” się w moim technikum zaczęłam szukać dodatkowych możliwości do działania w szkole.

   Skąd krwiodawstwo? Tak naprawdę nie wiem J Mój mąż został krwiodawcą.  Najpierw sama a później z dziećmi chodziłam „rodzinnie” oddać krew. Sama nie oddawałam bo albo byłam w ciąży, albo karmiłam albo…. No właśnie. Wydawało mi się, że jak już będę mogła zostać krwiodawcą to zrobię to natychmiast. Tak niestety nie było. Okazało się, że strach był większy. Teraz wiem, że wynikał z niewiedzy, no ale…. Była piękna niedziela, a przy parafii NSPJ w Kętach odbywała się akcja krwiodawstwa. Do południa  poszliśmy „rodzinnie” oddać krew a po południu poszliśmy na mszę św. Po drodze spotkaliśmy ks. Jerzego Leśko, dzięki któremu krwiodawstwo zaczęło tak prężnie rozwijać się w Kętach. Podszedł do nas i mówi „Ooo, Janusz już dziś oddał krew,  ty Basiu też oddałaś? Nie? To idź szybciutko bo zaraz kończą akcję”. Przyznam, że było mi po prostu wstyd powiedzieć, że się boję. Poszłam. To co stało się potem tak naprawdę trwa do dziś J Poczułam ogromną chęć zachęcenia innych do zostania krwiodawcą.

Czytaj więcej: Barbara Czarnik - "Krwiodawstwo i praca to jedno…"

Podwójna moc braci Dobosz z "Kopernika"

  W sobotę 19.11.2016 r. w Kętach odbył się turniej podnoszenia ciężarów o Puchar Burmistrza Gminy Kęty połączony z XXI memoriałem im. Franciszka Miki. To właśnie wtedy Mirosław Dobosz oraz Ireneusz Dobosz wywalczyli miejsca na podium. Irek zdobył Puchar, zajmując I miejsce, a Mirek ukończył turniej zdobywając miejsce III. To tylko niektóre z ich osiągnięć...

Mirek i Irek Dobosz to dwaj bracia bliźniacy z Bulowic, którzy 1 września rozpoczęli naukę w Powiatowym Zespole Nr10 Szkół Mechaniczno-Elektrycznych w Kętach. Ci dwaj 16-latkowie odnoszą sukcesy w podnoszeniu ciężarów dzięki swojej ciężkiej pracy oraz determinacji. Pomimo licznych zajęć szkolnych i domowych potrafią znaleźć czas na realizację swojej pasji.

Kiedy zaczęła się wasza przygoda z podnoszeniem ciężarów?

Mirek : Nasza przygoda z podnoszeniem ciężarów zaczęła się końcem października 2014r, czyli „podnosimy” już 2 lata.

Jak często trenujecie i jak przygotowujecie się do zawodów?

Irek : Treningi mamy 3 razy w tygodniu: poniedziałek, środa, piątek od godz. 17.00-19.00. Dzięki treningom mamy możliwość pobijania swoich rekordów życiowych i osiągania dobrych wyników na zawodach. Dzień przed zawodami najlepiej jest sobie odpocząć, aby ciało mogło się zregenerować.

 

Czytaj więcej: Podwójna moc braci Dobosz z "Kopernika"

Z medalem na szyi zamiast biżuterii…

Wywiad z Wandą Kanią, kobietą aktywną zawodowo, której pasją stało się bieganie. Wychowawczyni młodzieży, nauczycielka języka niemieckiego w PZNr10SME im. Mikołaja Kopernika w Kętach, kobieta przedsiębiorcza...

Skąd w ogóle wzięło się bieganie w Pani życiu? Dlaczego bieganie?

Ruch mam w genach. Zawsze byłam aktywna. Próbowałam wszystkiego po trochu: narty, pływanie, taniec, tenis, fitnes, rower. W każdej z tych „dyscyplin” byłam jednak od czegoś lub kogoś uzależniona (od partnera, sali, sprzętu). Bardzo cenię sobie w życiu niezależność i właśnie biegając mam poczucie wolności. Biegam, kiedy chcę i ile chcę bez żadnych ograniczeń.

Jak Pani znajduje czas na treningi? Ile kilometrów tygodniowo Pani pokonuje?

Brak czasu? To tylko kwestia organizacji. Spójrzmy krytycznie na nasz plan dnia, a znajdziemy w nim tyle bezsensownych pożeraczy czasu, które oprócz frustracji, nic nie wnoszą do naszego życia. Każdy człowiek ma w życiu tyle samo czasu,  a to jak go wykorzystujemy zależy tylko od nas. Można biegać w ciszy, można słuchać e-booków lub uczyć się angielskiego.

Biegam (a raczej biegałam, bo obecnie jestem na etapie roztrenowania) cztery razy w tygodniu, od 140 do 200 km miesięcznie. Obowiązkowy jest sobotni, poranny trening z „Kęckimi Harpaganami”. Reszta to sprawa indywidualna. Kiedyś spodobał  mi się   opis w jednym z artykułów w  Runner's world: „ w zimie wymówki mnożą się jak szalone... dużo ubierania, tyle samo prania, mało słońca, mokro, ślisko, brrrr...., następuje ostra selekcja joggerów od biegaczy”. No właśnie, a ja chcę być biegaczką, zatem robię mój biegowy „planik” tydzień po tygodniu, aż nadchodzi wiosna, rozpoczyna się sezon startowy i zbieramy plony tego, co zasialiśmy w zimie: malutkie dla wielu kiczowate krążki. Dla biegacza jednak to najpiękniejsza  nagroda za   pokonywanie  własnych słabości  i brutalną walkę z zimnem, wiatrem a nieraz ciemnością.    

Czy są czynniki, które sprawiają, że trudniej jest Pani realizować biegową pasję? Jak udaje  się pokonać przeciwności?

Znalazłam bratnie dusze, które lubią  to co ja,  czują, jak ja i nie zadają irytującego  pytania „A po co ci to?”. Mam swoją „biegową” rodzinę. Kęckie Harpagany to ludzie, których pasją jest bieganie. Mamy swoją „mamuśkę”, osobę, która sprawia, że nasza grupa  włącza się aktywnie w życie Kęt, pomaga i motywuje innych do działania. Kęckie Harpagany to ludzie, w różnym wieku od nastolatków do osób w moim wieku... tak tak, jestem tu najstarsza , ale jakoś wcale mnie to nie martwi i to jest najlepszy dowód na zbawienny wpływ biegania na  psychikę i samopoczucie. Wręcz jestem dumna, że nie mam konkurencji w swojej kategorii wiekowej…

Trudności kojarzą mi się z ze słowem kontuzja. Przez dwa lata biegania myślałam, że jestem „nietykalna”, aż nagle bolesna diagnoza lekarza „złamanie zmęczeniowe, 6 tygodni w gipsie”. U początkujących ambicja to pierwsze skrzypce. Rozsądek przychodzi później. Teraz trenuję tak, by niczego nie rujnować. Do tego dobre paliwo, czyli „wiem, co jem” i mam nadzieję za rok znów zmierzyć się z królewskim dystansem 42km.

Czytaj więcej: Z medalem na szyi zamiast biżuterii…

"Chcę pójść w ślady Mai Włoszczowskiej…" - Magdalena Zielińska

Magdalena Zielińska ...

...jest uczennicą III klasy Technikum Hotelarskiego w Powiatowym Zespole nr10 Szkół Mechaniczno-Elektrycznych w Kętach. Od siedmiu lat trenuje kolarstwo górskie MTB oraz kolarstwo szosowe. Wyjątkowo  zakończył się dla Magdy tegoroczny sezon - w Mistrzostwach Polski MTB  zdobyła tytuł Mistrzyni Polski 2016.

Dobre wyniki w startach zagranicznych pozwoliły jej również zakwalifikować się na Mistrzostwa Europy i Świata. W krótkiej rozmowie przybliżamy postać młodej sportsmenki .

 

Skąd wzięła się u ciebie pasja kolarska?

Magda: Do uprawiania tej dyscypliny zachęcili mnie głównie moi starsi bracia, a także mój tata, którzy też mieli dużo do czynienia z rowerem. Jestem osobą ciekawą świata i wszystko mnie interesuje. Ścigam się w klubie UKS (Uczniowski Klub Sportowy) Sokół Kęty  już od 2009 roku. W naszym zespole atmosfera jest wyluzowana, lubimy sobie pożartować, ale też poważnie porozmawiać. Czujemy się jak jedna wielka wspierająca się rodzina.  Jestem pod opieką trenera Piotra Karkoszki, z którym mój tata długo się zna. Uprawiam kolarstwo górskie MTB i szosowe. W kolarstwie górskim czuję się lepiej i mam zamiar uprawiać wyłącznie tą dyscyplinę. Chcę pójść w ślady Mai Włoszczowskiej.

 

Na pewno jesteś dumna ze swoich osiągnięć. Ich lista jest imponująca.

Magda: Z kolarstwem mam do czynienia już 7 lat. Z tego też powodu moje doświadczenie jest  w miarę wysokie. Pojawiają się rezultaty na zawodach. Osiągam co raz to lepsze wyniki. Jestem szczęśliwa, gdyż moje poświęcenie nie idzie na marne. Przyznam, że nie jest łatwo, ponieważ wiąże się z tym dużo wyrzeczeń. Mam dużo obowiązków. Czasem brakuje czasu na wywiązanie się z nich ale staram się wszystko pogodzić. Dużo podróżuję w celu trenowania w trakcie zgrupowań i startów w zawodach. Z każdym rokiem uczę się czegoś nowego i to mnie najbardziej cieszy.

 

Wiążesz swoją przyszłość z zawodowym kolarstwem ?

Magda: W moich planach chcę  kontynuować to, co zaczęłam aż uzyskam odpowiednie wyniki. Wiem, że będzie ciężko, ale wiara czyni cuda. Wierzę, że jestem wstanie dokonać wielu rzeczy, jak inni. Nie chcę, aby mój cenny czas poświęcany na treningi się zmarnował. Wszystko też zależy od tego, jak będzie funkcjonować kadra polski MTB w przyszłych latach i czy znajdę odpowiedni klub, który mógłby mnie utrzymać.

Czytaj więcej: "Chcę pójść w ślady Mai Włoszczowskiej…" - Magdalena Zielińska