Zasadnicza Szkoła Zawodowa Kęty

Bieszczady-międzyszkolny projekt „Przez połoniny”

 

   W dniach 12-15.09.2013 szkolne koła turystyczne : SKKT „Świstaki”, SKKT „Halny” z ZSG nr 1 w Kętach oraz „20-stka” z PZNr10SME realizowały międzyszkolny projekt „Przez połoniny”.

Dzień pierwszy

   Już sam początek był nie lada wyzwaniem. Zbiórka o godzinie 4.45, zniechęcające prognozy pogody i panujące ciemności nie przestraszyły nikogo. Kierunek Bieszczady. Ruszamy …

Już o 9.00 jesteśmy przed hutą szkła w Krośnie.  Zwiedzanie odbywa się podczas normalnej pracy hutników. Możemy zobaczyć cały cykl produkcyjny: od przygotowania surowców do produkcji szkła, poprzez jego wytop , wydmuchiwanie , a następnie kształtowanie, odprężanie, zdobienie, aż do pakowania gotowego produktu. Techniki ręcznego formowania szkła nie zmieniły się i są takie same od XVII w. Tą metodą wytwarzane jest zarówno szkło stołowe jak i artystyczne. Szczególnie podobał się nam sposób wydmuchiwania bańki przez dwumetrową metalową rurkę oraz ręczne formowanie. Temperatura, w jakiej pracuje hutnik przy piecu hutniczym wynosi 40°C. Z hali produkcyjnej udajemy się do wzorcowni, gdzie podziwiamy gotowe wyroby.

Kolejny etap podróży to Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku – największy skansen w Polsce. Poznajemy tutaj kulturę Bojków, Łemków, Pogórzan, Dolinian. Spacerujemy po Galicyjskim Rynku, odwiedzamy sklep kolonialny, pocztę, szkołę z portretem cesarza Franciszka Józefa. Wstępujemy do domów fryzjera, aptekarza, zegarmistrza, kowala. Na sanockim rynku ucinamy sobie krótką pogawędkę ze Szwejkiem. Następnie obieramy kierunek na Solinę. Podziwiamy największy obiekt hydrotechniczny w Polsce, nucąc pod nosem „Zielone wzgórza nad Soliną”. Spacerujemy po koronie zapory, obserwujemy przerośnięte okazy karpi. Jeszcze tylko 30 kilometrów i docieramy do naszego punktu noclegowego w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym w Wetlinie. Zakwaterowanie, posiłek i wszyscy gotowi do spania i na atrakcje dnia jutrzejszego. Nasz optymizm skutecznie rozwiał chmury i ten dzień spędziliśmy bez kropli deszczu.

 

Dzień drugi

   Poranek wita nas pięknym słońcem i cudownym widokiem na Połoninę Wetlińską. Poznajemy naszego pana przewodnika, który będzie nam towarzyszył w górskich wyprawach. O 10.00 wyruszamy na szlak. Podczas wędrówki słuchamy ciekawych opowieści o Jerzym Harasymowiczu, Ludku Pińczuku, bieszczadzkich zakapiorach, bacy Nikosie Monolopulusie gazdującym na zboczach połoniny. Trudy wspinaczki rekompensują nam jesienne akcenty traw, borowin i jarzębin. Rozkoszujemy się zapierającymi dech widokami, roztaczającymi się spod „Chatki Puchatka”, najwyżej położonego bieszczadzkiego schroniska. Przed nami kilkugodzinna wędrówka granią do Przełęczy Orłowicza i na Smerek. Z połonin Smereka rozciągają się szerokie panoramy widokowe  Bieszczadów i Gór Sanocko-Turczańskich. Widać Połoninę Wetlińską, pasmo graniczne z Wielką Rawką i Rabią Skałą, Pasmo Łopiennika i Durnej, Wysoki Dział z Wołosanią a także miejscowości Wetlinę i Smerek. Wieczorem rozpalamy ognisko, pieczemy kiełbaski i śpiewamy przy akompaniamencie gitar. Repertuar różnorodny … od piosenek ludowych przez biesiadne, wojskowe, harcerskie, turystyczne, patriotyczne po najnowsze przeboje. I również tego dnia na nic zdały się złowieszcze prognozy pogody, bo u nas jak zwykle świeciło słońce.

Dzień trzeci

   Budzimy się i oczywiście co widzimy… słońce. Udajemy się w samo serce Bieszczad,  by zdobyć ich najwyższy szczyt Tarnicę. Wyruszamy z Mucznego, żółtym szlakiem wspinamy się przez bukowy las na grzbiet połoniny Bukowego Berda. Szczyt wita nas porywistym wiatrem, kłaniającymi się trawami, różnorodnością  barw jarzębin, tarnin, dzwonków. Zmagając się z podmuchami wiatru, zakwasami w nogach, wędrujemy granią, podziwiając widoki oraz wychodnie skalne. Zdobywamy Tarnicę 1346 m n.p.m. Pamiątkowe zdjęcie utrwala dzielnych zdobywców. Czeka nas jeszcze strome zejście do Wołosatego, ale cóż to dla nas. Dochodzimy do starego cerkwiska, gdzie przewodnik przywołuje miniony czas, ludzi, którzy tutaj kiedyś mieszkali, ich tradycje, zwyczaje i kulturę. Powrót, .kolacja i zasłużony odpoczynek


Dzień czwarty – niestety ostatni

   Tym razem pogoda pomogła nam rozstać się z Bieszczadami. Deszcz i gęste chmury zmuszają nas do zmiany planów. Zamiast wyprawy na Połoninę Caryńską, przewodnik zabiera nas na Małą Pętlę Bieszczadzką. W czasie jazdy opowiada o florze i faunie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Wiemy już, że można tu spotkać wilki, rysie, żbiki, niedźwiedzie, żubry i jelenie. Widzimy żeremia bobrów oraz wznoszącego się dolotu orlika krzykliwego. W Górzance zwiedzamy greckokatolicką cerkiew pod wezwaniem św. Paraskewy z rzeźbionym ikonostasem, unikatowym na terenie Karpat. W Baligrodzie wita nas czołg T-34. Słuchamy opowieści o historii tych ziem, o losach ludności żyjącej na terenie Bieszczadów. Dokonujemy ostatnich zakupów w klimatycznej galerii Fantasmagoria oraz u znajomego Greka Nikosa, gdzie degustujemy i kupujemy huculskie sery. Wieczorem kończymy naszą wyprawę w objęciach stęsknionych rodziców. Dziękujemy panu kierowcy Jackowi Bartelowi za bezpieczną i spokojną podróż oraz towarzystwo podczas wędrówek. To nie po raz pierwszy, gdy autokar z firmy pana Bolesława Kiznera był naszym środkiem lokomocji. Rozchodzimy się, a niezdobyta Połonina Wetlińska czeka na nasz powrót. Niektórzy z nas na pewno pomyślą słowami wiersza Jerzego Harasymowicza, że:

„W górach jest wszystko co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą klony mnie za wnuka”

   Wyjazd mógł się odbyć dzięki pomocy Urzędu Gminy Kęty, Rodziców oraz opiekunów szkolnych kół turystycznych.