Zasadnicza Szkoła Zawodowa Kęty

Leskowiec

   Na dobry początek mamy dla Ciebie krótką informację, żałuj, że nie byłeś! Zaczęło się nieciekawie bo trzeba było wstać, tym bardziej, że była to sobota 28.03. Anno Domini 2015, ale na szczęście budzik sam zadzwonił. Chyba z przyzwyczajenia. No dobra, pozostało włożyć ciepłe buty, kurtkę i udać się na dworzec, gdzie czekała reszta świeżych, wyspanych i wypoczętych wędrowców. Co prawda nie kupiliśmy gorąco zalecanych kiełbasek - pogoda nie dopisywała za bardzo, za to niektórzy nadrabiali "Berlinką" :)

   Najpierw pojechaliśmy autobusem do Andrychowa, a następnie do Rzyk - Jagódek, skąd wyruszyliśmy na szczyt Leskowca. Na początek  szlak "emerytów", ale zwalone drzewa i  salamandra plamista  na środku ścieżki zmusiły nas do pójścia "czarnym szlakiem". Prawda, że brzmi groźnie? Nic to, gdyż ….- nagle natężamy słuch, dziwny dźwięk, ni to jęk, ni to pomruk -już myśleliśmy, że…. niedźwiedź, ale na szczęście to tylko głośne ziewnięcie naszego kolegi Andrzeja. Czyżby niedospany? W sobotę? W górach?

   Ruszamy dalej, tym bardziej, że na horyzoncie już widać schronisko z gorącą herbatką i szarlotką. Oczywiście rozsiedliśmy się wygodnie, godnie prowadząc turystyczne dysputy, racząc się osobistą i koleżeńską wałówką, odpoczęliśmy po trudach czarnego szlaku. Hej!

   Przy wyjściu obowiązkowa fotka, sypnęło troszeczkę małym gradem i tak siły przyrody pozwoliły nam pobić rekord zejścia z Leskowca. Aura nadal nam sprzyjała) Wszyscy z uśmiechami na twarzy, wsiedliśmy wprost do zamówionego (?) przez Maćka busa i tak oto skończyła się nasza, co prawda najkrótsza, ale za to najlepsza wędrówka na rozpoczęcie tego sezonu. Co prawda pierwsza, ale za to nadal najlepsza :)

Made by Radek