Zasadnicza Szkoła Zawodowa Kęty

Wycieczka na Turbacz

Godzina 14.30 dnia 27 miesiąca maja. Na kęckim dworcu PKS stoi czternastoosobowy tłumek ludzi oczekujących autokaru do Zakopanego. Na wszystkich twarzach widać radość  spowodowaną perspektywą dwudniowego  wyjścia na Turbacz w Gorcach. Cały czas za nami nadciągały czarne chmury. Jakoś ta pogoda nas nie zniechęciła  do podróży. Po dotarciu do Rdzawki około godziny 18 z plecakami udaliśmy się  do Schroniska PTTK Stare Wierchy, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Do schroniska szliśmy czerwonym szlakiem, który prowadzi łagodną ścieżką wśród pól w kierunku lasu, idąc w górę przy dobrej widoczności można podziwiać piękne widoki - zobaczyć Babią Górę i przede wszystkim Tatry. Nasze dziewczyny Agata i Aśka postanowiły wysunąć się na prowadzenie zostawiając resztę grupy w tyle. Po drodze napotkaliśmy padalca i żmije. Maszerując świerkowym (?) lasem, wyszliśmy na rozległą polanę, ze schroniskiem na Starych Wierchach. (Rozległa łąka najwięcej ucieszyła najmłodsze uczestniczki wycieczki.)

Po załatwieniu przez panie profesorki formalności związanych z noclegiem,  jedna część turystów postanowiła spać tak jak było zaplanowane na podłodze ;) wyłożonej super zimnymi płytkami a inni wybrali pokoje z łóżkami. Po odpoczynku rozpakowaniu rzeczy, gdy wszyscy byli już gotowi poszliśmy zrobić ognisko. Najpierw trzeba było nanieść drewna z lasu. Niektóre osoby chętnie kursowały po opał, inne wolały tylko obserwować . Po rozpaleniu ogniska wszyscy zasiedli wkoło grzejąc się i smażąc kiełbasy. Najmłodsze uczestniczki wyprawy Justynka i Weronika zaproponowały zabawę w berka. Było bardzo wesoło a nawet nasze panie dołączyły do nas. Po zagaszeniu ogniska i  dniu pełnym wrażeń udaliśmy się do swoich pokoi. Nadszedł drugi dzień wycieczki. Po zjedzeniu śniadania udaliśmy się by zdobyć nasz cel czyli Turbacz. Po przygotowaniu się wszystkich turystów wychodzimy z schroniska, jest gęsta mgła, wokół nic nie widać, z  panoramek nici, ale jakoś nie przeżywamy tego zbytnio. Szlak był nawet przyjemny, maszerowało się nam dobrze robiąc niedługie postoje. W pewnym momencie szlak przestał być tak łagodny jak do tej pory, zaczyna się coraz częściej wznosić w górę mijając mocno zniszczony las. W tej bajkowej scenerii sterczące kikuty drzew sprawiają dziwne, przygnębiające wrażenie. Przechodziliśmy także koło symbolicznego pomnika, upamiętniający katastrofę samolotu sanitarnego w roku 1973. Do jego budowy wykorzystano śmigło i fragmenty poszycia z rozbitego samolotu. Szlak biegnie pod górę i wkrótce doprowadza nas na wierzchołek Turbacza (1310 m). Szczyt jest zalesiony i oznaczony kamiennym obeliskiem. Obowiązkowo sesja foto i schodzimy łagodnie w dół i po chwili dochodzimy do schroniska na Turbaczu. Z rozległej polany, na której stoi schronisko, przy przejrzystej pogodzie rozciągają się wspaniałe widoki na Gorce, Beskid Wyspowy, Pieniny i Tatry. Niestety pogoda nie była zbyt łaskawa do robienia zdjęć widokowych . W schronisku zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę obiadową na ciepły posiłek.                                            Około godziny 12.30 wychodzimy ze schroniska. Zaczyna padać, więc ubrani w peleryny udajemy się żółtym  szlakiem w stronę Kowańca. Zejście jest bardzo łatwe i przyjemne. Maszerując w dół raz przez las a raz przez łąki mijaliśmy drewnianą kaplicę Matki Boskiej Królowej Gorców. Po dłuższej chwili usłyszeliśmy grzmoty i zobaczyliśmy pioruny -zaczęło mocniej padać. Zrobiło się nie za ciekawie, bo byliśmy daleko od naszego celu, zaczęliśmy iść bardzo szybko. Na szczęście w Kowańcu zdążyliśmy na autobus, który zabrał nas mokrych, brudnych i zmęczonych do centrum. Oczekując na nasz autobus powrotny do Bielska wszyscy przebrali się w suche ubrania. Wszyscy, mimo zimna, z uśmiechami na twarzy  wsiadali do autobusu. W powrotnej drodze niektórzy zmęczeni  postanowili się zdrzemnąć. Ok. 19  dotarliśmy do Bielska.

Wypoczęliśmy, ale co dobre, szybko się kończy. Przed niektórymi turystami to ostatni w tym roku szkolnym miesiąc nauki i walka o jak najlepsze średnie. Tak więc bierzcie się już od jutra do pracy. Bo w czerwcu czeka kilkudniowe jodowanie na Pomorzu. Uczestniczący w  wycieczce jednogłośnie stwierdzili na koniec, że wyjazd jest bardzo udany, że  dzięki Kółku Turystycznemu ‘20-stce’ mają możliwość zobaczenia miejsc, których jeszcze nie poznali.

PS. Bardzo serdeczne podziękowania składamy naszemu Panu Przewodnikowi   Bolesławowi Szczurkowi za wszystkie zagadki, kawały, informacje i opowieści, którymi nas raczył podczas tej wyprawy.

Made_by Aśka/Agata