Zasadnicza Szkoła Zawodowa Kęty

Wielka Racza

24 maja Anno Domini 2013, około godziny 14:00, członkowie Kółka Turystycznego „20-stka” zebrali się przed szkołą, by wyruszyć w kolejną dwudniową  podróż, tym razem na Wielką Raczę w Beskidzie Żywieckim.

Wszyscy byli zwarci i gotowi, pełni werwy i energii na tę długo oczekiwaną wycieczkę. Jechało wiele nowych osób. Nie wszyscy się znali, ale to nie stanowiło żadnego problemu. Motto wycieczki to integracja przede wszystkim.

Autobusem dojechaliśmy aż do samej Rycerki i stamtąd o własnych siłach, na własnych nogach, we własnym zakresie, ruszyliśmy w górę, by zdobyć Wielka Raczę.

Pogoda dopisywała...tej mgły opisać się nie da…  i chociaż nie było słońca, jakoś daliśmy sobie radę. Podążaliśmy żółtym szlakiem, który doprowadził nas do samego schroniska, w którym oczywiście był nocleg.

Na miejscu zostały przydzielone pokoje. Rozpakowaliśmy się, wyciągnęliśmy cały swój prowiant <w tym wodę POLARIS> . Przyszedł czas na ognisko, jednak mróz na polu zmienił nasze plany. Wpadliśmy na pomysł, by kiełbasę, którą ze sobą przywieźliśmy, upiec w kominku. Pycha.

Po zjedzeniu kolacji wszyscy poszli się wykąpać – choć nie razem a parami, a następnie udali do swoich pokoi. Oczywiście nie obeszło się bez karcianych rozgrywek. Chłód w pokojach dawał się we znaki, każdy ratował się jak mógł, a to okrywając się kilkoma kocami, prowadząc gorące dyskusje czy też siedząc przy ognisku w krótkich rękawkach.  2 godziny pokrzepiającego snu w ‑zupełności wystarczyły i dodały energii na dzień następny.

Rankiem dołączyła do nas Pani przewodnik, która poprowadziła nas  do schroniska na Przegibku. Pogoda nieco się zmieniła zresztą zaraz po wyjściu ...zaczęło okropnie padać, ale to nas nie zniechęciło...     Błoto, które było wszędzie – na szlaku, na spodniach, we włosach, na ….   nieco utrudniało trasę& co chwilę ktoś leżał na plerach. Niektórzy stwierdzili, że „nic nie widzieli, bo trzeba było patrzeć pod nogi”. W schronisku na Przegibku, zjedliśmy coś ciepłego i oczywiście wypili gorącą herbatę z cytryną <nie jedną>. Przemoczeni i zmęczeni podążaliśmy dalej. Teraz już z górki. Doszliśmy do Rycerki skąd zabrał nas do Rajczy autobus zorganizowany przez naszą wspaniałą Panią przewodnik. Na miejscu czekaliśmy dłuuugo na pociąg, który w końcu się pojawił i zabrał nas do Bielska-Białej. Wszyscy byli tak wyspani i wypoczęci, że od razu zasnęli. W Bielsku podzieliliśmy się na 2 grupy. Część pojechała busem, a reszta pociągiem.

Tak zakończyła się wycieczka. Zmęczeni, niebosko brudni, ale bardzo zadowoleni wróciliśmy do domów.

Made by Ewelina i Marta.