Zasadnicza Szkoła Zawodowa Kęty

Wrocław 17-18.02.2015

   Nasza wycieczka do Wrocławia zaczęła się jak zawsze ciekawie-niektórzy ledwo zdążyli na pociąg w Bielsku-Białej, ponieważ po drodze zaliczyli nieszczęśliwy wypadek, był to tak zwany "kapeć”. Ale „20-stce” szczęście zawsze sprzyja, udało się znaleźć nowego kierowcę by idealnie zdążyć na czas zbiórki na Dworcu Głównym PKP. W pociągu atmosfera była jak zawsze miła i przyjazna. :)
   Po przyjeździe do Katowic mieliśmy bardzo szybką przesiadkę (która trwała zaledwie chwilę) do Wrocławia. W pociągu było bardzo ciepło i niektórzy z nas tak się zrelaksowali, że kiedy przejeżdżaliśmy przez Tychy, byli pewni ,że jesteśmy w górach. :)
   Gdy dotarliśmy do Wrocławia, obowiązkowo podziwialiśmy przepiękną architekturę dworca i zrobiliśmy wspólne zdjęcie. Następnie wyruszyliśmy na poszukiwanie schroniska, które znajdowało się na jednej z wysp, a po zameldowaniu, ruszyliśmy na podbój miasta.

   Pierwszym przystankiem był Most Ostrowa Tumskiego ,tzw. "Most Zakochanych", który został zapieczętowany kłódeczką przez parę uczestników. ;) Podziwialiśmy Katedrę, pomnik Świętego o wdzięcznej ksywie Nepomuk, wypatrywaliśmy Latarnika i spacerkiem przeszliśmy na Uniwersytet Wrocławski. Dał on naszym maturzystom świeże spojrzenie na temat studiowania. :)  wszak matematyka + studia to pewny sukcesJ).
   Poraziła nas swoim majestatem Aula Leopoldina , gdzie mogliśmy zająć miejsca Dziekanów poszczególnych wydziałów uniwersyteckich, poczuć powiew Nauki, zerknąć prosto w twarz Głupoty (to ta z oślimi uszami). W Oratorium Marianum nasze koleżanki odtańczyły poloneza sprawdzając parkiet na przyszłą studniówkę a kolejnym wyzwaniem okazała się Wieża Matematyków, przez którą przebiega 17 południk – oczywiście każdy z nas stanął dokładnie na jego linii.
   Kolejny punkt programu to obiadek ,niektórzy tradycyjnie jedli fast-foody, inni trwali przy klasyce i zamówili … flaczki :).  Zbiórka- przy pomniku "Nagiego szermierza", (tym razem nikt nie ukradł mu szpady ) wzbudzał on zachwyt, bynajmniej nie dlatego, że był nagi ;), tylko kręcono przy nim scenę kolejnego odcinka "Pierwszej Miłości", więc mieliśmy okazję zaistnieć na planie filmowym i zobaczyć gwiazdy serialu, tj .Urszulę Dębską (Sabina) i Rafała Mohra (Igor).
   Tego dnia czekała jeszcze na nas Hala Stulecia z diaboliczną muzyką podczas pokazu oraz z architekturą docenioną przez UNESCO, a wieczorem, by tradycji stało się zadość, wieczorny spacer po Starówce.

Drugi dzień rozpoczęliśmy dobrym śniadaniem i kawą , niestety niektórym nie była ona dana :D. 

   Po spakowaniu się wyruszyliśmy na kolejne spotkanie z magicznym Wrocławiem. Miejscem szczególnym miasta jest Rynek , gdzie oglądaliśmy Ratusz oraz kamieniczki Jasia i Małgosi, wyszliśmy na Most Pokutnic (niektórym się należał zdecydowanie). Oczywiście jak Wrocław to Panorama …Racławicka. Wsłuchani w głos lektora otarliśmy się o historię Polski i podziwialiśmy dzieło, które jako jedyne zachowało się w postaci panoramy do naszych czasów.
   Wrocław to także miasto Pomarańczowej Alternatywy i krasnali. Skąd się tutaj wzięły, jak wyglądają, gdzie ich szukać – to zadanie konkursowe – z nagrodą dla najbardziej spostrzegawczych członków „20-stki”. Okazało się, że …..krasnoludki są na świecie – na latarni, w barze mlecznym, przed bankiem, za kratami w oknie więzienia, na Uniwersytecie, nad Odrą i… gdzie jeszcze chcecie. Z ich wizerunkami udaliśmy się na dworzec, by w komfortowych warunkach stworzonych przez PKP wrócić do domu.

Made by Gosia i Daga