Zasadnicza Szkoła Zawodowa Kęty

Żar - Kocierz

30 V Anno Domini 2009 odbyła się wycieczka na Kocierz-dwie osoby przyszły na kęcki dworzec PKS, by dowiedzieć się, że z powodu silnego deszczu wyprawa zostaje odwołana. Nadzieje na wędrówkę szybko się rozwiały, lecz chmury niestety nie. Musieliśmy czekać prawie dwa tygodnie na ogłoszenie kolejnego terminu. W końcu jest! Tak, więc 10 VI o 650 rozpoczęła się kolejna wycieczka Żar - Kiczera - Wielki Cisownik – Kocierz.

 

Tym razem pogoda dopisała. Rano wyszło słońce i podczas przejścia z Kiczery na Kocierz można było usłyszeć wołanie „Wody!”.Niewielu zdaje sobie sprawę, w jakiej pięknej okolicy mieszka. Pod nosem mamy morze-Jezioro Żywieckie, Międzybrodzkie, Zalew Czaniecki, mamy góry-Beskid Mały, mamy miejsce, gdzie samochody jadą same pod górkę (przy wyłączonym silniku!), czy jedną z sześciu w Polsce elektrownię szczytowo-pompową. My uświadomiliśmy to sobie na Żarze, gdzie podziwialiśmy widoki i pierwsze kroki lotniarzy.

 

Jednym z gwoździ programu było rozpalenie ogniska i pieczenie kiełbasek. Prawie się to udało, ale jak wszyscy wiedzą-prawie robi wielką różnicę. Po poprzedniej wyprawie na Hrobaczą Łąkę (gdzie nikt nie zabrał zapałek) każdy myślał, że… ktoś inny na pewno weźmie. Tak zostaliśmy odcięci od źródła ognia. Co prawda, po krótkiej naradzie, śmiałkowie próbowali rozpalić ognisko przy użyciu soczewki z lornetki(wiwat fizyka!). Hmm, może trzy godziny później by coś z tego i było, ale oczywiście zaszło słońce!

 

Przez całą wędrówkę towarzyszyły nam hasła: „Komu w drogę, temu bułka tarta” lub „Czym chata bogata, tym goście rzygają” oraz piosenki i teksty z kabaretów: „Na tańce go, go, go!”, „Daj mi tekst”, „Bogu wal do sznura!” w wykonaniu męskiej części koła „20-stka”. Bez komentarza… Podczas wyprawy niebo zadbało o dodatkowe atrakcje i zaczęły gonić nas chmury.

 

Grzmoty były bardzo blisko (patrz, co robić w regulaminie!). Pod nieustannym przewodnictwem Mateusza, szliśmy coraz szybciej i szybciej, więc udało się nam wygrać z burzą. Ledwie weszliśmy do Karczmy na Kocierzu (polecamy na wyjścia z rodziną-nie tylko piesze!), a na zewnątrz hulał już deszcz. Ściana wody!

 

Kiedy odpoczęliśmy i pojedli, po ulewie nie było już śladu, oprócz mgły i błota.

 

Salamandry plamiste (pod ścisłą ochroną) wychodzą tylko na deszcz!

 

Mieliśmy szczęście, bo widzieliśmy aż trzy! A propos szczęścia-nasz kolega Grzegorz znalazł na szczycie Kiczery ponad 17zł (wpłaty na konto „20-stki” mile widziane). Poszedł po patyki a wrócił z monetami. A mama zawsze mówiła: „Pieniądze nie rosną na drzewach!”.

 

Zmęczeni i uśmiechnięci, (ale nieprzelani!) wróciliśmy na dworzec PKS w Kętach. Jednogłośnie postanowiliśmy, że następnym razem KAŻDY bierze pudełko zapałek. Z powodu wakacji, działalność koła zostaje zawieszona, ale kolejny wypad w góry czeka na nas już we wrześniu. Miłego wypoczynku wszystkim!

Made by Ania